MY - pochwała różnorodności – historia jednego wydziału

  • Różnorodność oznacza złożoność z rzeczy, osób itp. różnego rodzaju, tak głosi słownik PWN. Synonimem różnorodności jest rozmaitość, bogactwo, różnokierunkowość, wielotorowość, niejednolitość i nawet odmienność. Różnorodność nas otacza, chociaż w wielu obszarach staramy się ją zwalczać, bo tak jest wygodniej. Wtłaczamy ją w zestandaryzowane reguły, tworzymy procedury, które z jednej strony ułatwiają życie, z drugiej niszczą różnorodność. Tyle tytułem wstępu.

    Kształcenie w obszarze organizacji i zarządzania na uczelniach technicznych w Polsce ma długą tradycję. Już w latach siedemdziesiątych niektóre politechniki w swoich strukturach miały instytuty lub wydziały prowadzące badania i kształcenie w tym obszarze. Z tej perspektywy 25 lat Wydziału Zarządzania Politechniki Gdańskiej, może i nie robi takiego wrażenia, jednak patrząc na ten jubileusz przez pryzmat osiągnięć, nie mamy się czego wstydzić.

    Jesteśmy najmłodszym wydziałem na PG, decyzja o jego powstaniu zapadła w lipcu 1992 roku na posiedzeniu senatu Politechniki Gdańskiej. Wydział Zarządzania i Ekonomii, nie wyłonił się z niebytu, powstał z połączenia Instytutu Nauk Ekonomicznych i Społecznych oraz Instytutu Organizacji i Projektowania Systemów Produkcyjnych działających długo przed utworzeniem wydziału. Jednak nauki ekonomiczne i humanistyczne były uprawiane w murach politechniki już przed wojną, na ówczesnej Technische Hochschule, a kontynuowane w wersji upolitycznionej także po niej – kto nie wierzy, może sięgnąć do obszernego opracowania historycznego, prof. Adama Skrzypka, opublikowanego w 5 numerze Pisma PG w 2003 roku.

    Nowy wydział, na pierwszy rzut oka wydawał się wszystkim odmienny. Przez kolejne lata na uczelni mówiło się o specyfice wydziału zarządzania i ekonomii, chociaż w rzeczywistości każdy z wydziałów Politechniki ma swoją specyfiką.

    W pierwszych latach kluczowe były nabory studentów, ale już pierwszy nabór okazał się dużym sukcesem, a moda na studiowanie „zarządzania i marketingu” sprawiła, że wydział nie był w stanie przyjąć wszystkich chętnych. Połączenie treści inżynierskich z ekonomicznymi, dzięki swojej różnorodności, pozwoliło na kształcenie studentów, którzy byli rozchwytywani na rynku pracy. Uelastycznienie studiów, poprzez zaoferowanie uzupełniających studiów z zarządzania tym, którzy kształcili się na kierunkach technicznych, było strzałem w dziesiątkę. Wszak prędzej czy później, zdecydowana większość inżynierów, kończy na stanowiskach kierowniczych. Mocną stroną oferowanych studiów, była i jest kadra reprezentująca różne dziedziny i dyscypliny nauki, od filozofów, psychologów, socjologów, prawników, politologów, ekonomistów, matematyków i fizyków, po osoby z obszaru nauk o zarządzaniu, mechaniki, informatyki, chemii i towaroznawstwa. Ta różnorodność pozwoliła na uruchomienie kolejnych studiów: Europeistyki, (od 2007 do 2014 roku), Informatyki i ekonometrii (od 2008) przekształconej w roku 2014 w Analitykę gospodarczą, Ekonomii (2016 r.) i na koniec najmłodszego dziecka dydaktycznego: Inżynierii danych, prowadzonych wraz z Wydziałem Elektroniki i Telekomunikacji.

    Oprócz różnorodności oferty dydaktycznej, zadbaliśmy także o różnorodność wśród studentów – wprowadzona od roku 2006 specjalność na II stopniu, a od 2007 kierunek studiów na pierwszym stopniu w języku angielskim przyciągnęły chętnych z całej Europy, ba z całego świata bez mała. Studiują u nas reprezentanci czterech kontynentów, brakuje nam tylko studentów z Australii i Antarktydy. Ten pierwszy brak nadrabiamy zatrudniając wykładowcę z australijskiego uniwersytetu, z drugim jakoś musimy się pogodzić. Obecnie studenci na WZiE mogą studiować w języku angielskim na czterech kierunkach. Od 2008 oferujemy studia MBA, które jako nieliczne w Polsce mogą poszczycić się międzynarodową akredytacją AMBA. Umiędzynarodowienie wydziału przejawia się także przynależnością do prestiżowych stowarzyszeń i organizacji międzynarodowych, od 2008 roku należymy do grona 1000 najlepszych szkół biznesu na świecie, notowanych w rankingu Eduniversal, plasując się wysoko w rankingach europejskich.

    Pomimo dużego obciążenia dydaktyką, od początku funkcjonowania wydziału, pracownicy angażowali się w badania naukowe. Liczba realizowanych projektów rosła, rosła też liczba wydawanych książek i publikowanych artykułów. Szacunki pewnie nie są bardzo dokładne, ale wygląda na to, że od początku funkcjonowania wydziału opublikowaliśmy 210 monografii krajowych i 24 zagraniczne, co daje 10 sztuk rocznie i trochę mniej, bo ponad 4 artykuły na liście JCR rocznie. Dzięki różnorodnej tematyce, nasze prace są znane i cytowane przez naukowców reprezentujących różne dziedziny i dyscypliny nauki. Oczywiście nie ilość a jakość się liczy, a z nią także nie jest najgorzej, o czym świadczy sukcesywnie powiększane portfolio uprawnień naukowych, zaczynając od praw do doktoryzowania w naukach ekonomicznych, w dyscyplinie ekonomia (1994), w dyscyplinie nauki o zarządzaniu (2009), praw habilitacyjnych w ekonomii (2011) oraz w naukach o zarządzaniu (2016). Jako wydział z pełnymi prawami naukowymi, w dwóch dyscyplinach nauk ekonomicznych, jesteśmy jedyni, spośród siedemnastu wydziałów nietechnicznych na politechnikach w Polsce.

    Z perspektywy 25 lat łatwo pisać o sukcesach, wiemy jednak że nie wszystko nam się udawało. Bo jak napisałam na początku, różnorodność to także inność, a inność budzi często nieufność. Nie było łatwo przekonać środowisko ekonomiczne w Polsce, że na uczelni technicznej można uprawiać nauki ekonomiczne na wysokim poziomie. Jedynie pierwsze prawa naukowe przyznane zostały nam bezboleśnie, przy każdych następnych musieliśmy udowadniać w dwójnasób, że na nie zasługujemy. Zanim uzyskaliśmy wyróżnienie Polskiej Komisji Akredytacyjnej za studia na kierunku Zarządzanie, musieliśmy się ubiegać o prawo do prowadzenia kierunku unikatowego – bo standardowe regulacje ministerialne takich uprawnień nam nie dawały. Także akceptacja w środowisku samej uczelni, nie była jednoznaczna. Nasze pomysły, które odstawały od standardowych rozwiązań, nie zawsze były entuzjastycznie przyjmowane, bo kto to widział sprowadzać obcokrajowców na studia, uruchamiać kolejne studia podyplomowe (mamy ich w ofercie ponad 30), pisać blogi na stronie internetowej, itp. Należy jednak podkreślić, że pomimo naszych odstających od standardów pomysłów, ostatecznie zawsze dostawaliśmy jako wydział wsparcie z centrali.   

    Nie wiem jakie miał wyobrażenie o przyszłości wydziału jego pierwszy dziekan prof. Piotr Dominiak, ani patron tych narodzin prof. Edmund Wittbrodt, ówczesny Rektor PG. Pewnie w tak długim horyzoncie czasowym tego nie rozważali. Wygląda jednak na to, że wprowadzenie różnorodności w mury Politechniki chyba się udało, a różnorodność pozwoliła się wydziałowi rozwijać. I mam nadzieję, że to co Rene Dubos (zdobywca Pulizera, którego tytuł książki pt. A God Within, został na język polski przetłumaczony jak w tytule tego teksu) pisał w roku 1972 o miastach: (…) Dzięki różnorodności posiadają one odporność, pozwalającą przetrwać wstrząsy historyczne i zachować tożsamość mimo ciągłych zmian” odnosi się także do WZiE.

Galeria zdjęć